Pomysł chodzi za mną już od pewnego czasu ale dopiero jakoś ostatnio zacząłem poważnie się przygotowywać do tego "eksperymentu" Celowo użyłem tego terminu ponieważ mam pełną świadomość, że cele takiego działania są czysto edukacyjne. Chciałbym zmodyfikować w taki sposób lustrzankę analogową aby była aparatem cyfrowym. Pojawia się wiele przeszkód do pokonania i wiele do "główkowania" Wink Zacząć trzeba od wyboru aparatu analogowego. Na początku zrobiłem rozeznanie wnętrza aparatu Praktica L2. Jesto dosyć dużo miejsca (oczywiście pod warunkiem usunięcia mechanizmów naciągania filmu i ewentualnie innych zbędnych. Zastanawia mnie czy zachować migawkę ponieważ... ale o tym później. Dokładnie trzeba również aparat cyfrowy, który posłuży jako dawca podzespołów aparatu. Rozglądam się wstępnie za aparatami kompaktowymi nie lustrzankami (bo to mijało by się całkiem z celem) Niektóre starsze kompakty posiadają nieruchome obiektywy (bez zoomu optycznego) w związku z tym taki wybór byłby rozsądny ze względu na to, że odpada kwestia "oszukania" aparatu, że obiektyw jest (ponieważ obiektyw będzie lustrzankowy) Rozmiary również powinny być odpowiednie (szczególnie płyta główna) żeby wszystko się ładnie pomieściło. Zastanawia mnie właśnie ta migawka ponieważ miło by było sterować czasem naświetlania ale jak to się ma z przechwytywaniem przez CCD ?? Aparat kompaktowy ma jakieś swoje automatyczne czasy naświetlania i chyba za wiele w tej materii się nie zdziała (poza modyfikacją oprogramowania ale to już wyższa szkoła jazdy) Ze złożeniem tego do kupy nie powinno być wielkiego problemu ponieważ tak jak pisałem wcześniej starsze aparaty na klisze mają dość dużo miejsca wewnątrz po wyjęciu mechanizmów. Kwestię za krótkich tasiemek można obejść łącząc wszystko przewodami bądź innymi, dłuższymi i w miarę dopasowanymi tasiemkami. Matrycę trzeba będzie ustawić bliżej obiektywu niż była klisza ponieważ jest jest tam znacznie mniejsze pole niż klatka 35 mm. Jest pewnie jeszcze więcej kwestii do rozwiązania, o których jeszcze nie wiem dlatego jeśli możecie to komentujcie, sugerujcie i doradzajcie co myślicie o tym całym pomyśle. Żeby była jasność: mam świadomość tego, że zdjęcia z takiej przeróbki będą daleko odbiegały od tych zrobionych fabryczną lustrzanką cyfrową. Najbardziej mi zależy na tym żeby to zadziałało i pstrykało zdjęcia

Tak szczerze to myślę, że realizacja tego pomysłu jest raczej niemożliwa, głównie z powodu "nie spasowania" matrycy kompaktu z obiektywem lustrzanki, aczkolwiek życzę powodzenia.
Obawiam się, że skończy się to na tym.... że po prostu do cyfrowej lustrzanki podepniesz inne szkło....



.... a to dlatego, że w największym problemem będzie
"pożenienie" elektroniki i firmware lustra analogowego z elektoniką i firmwarem cyfry.
Przeniesienie elektronicznych "bebechów" kompaktu nie da Ci możliwości sterowania lustrem analogowym
Jako, że architektura procesowów w cyfrówkach (lustrach jak i kompaktach) i sposób pisania oprogramowania jest tajemnica przemysłową... raczej nie wróżę powodzenia...

Najbardziej zależy mi na możliwości korzystania z dobrodziejstw optyki lustrzankowej przy wykorzystaniu komponentów elektronicznych kompaktu. Nie chcę wykorzystywać do tego celu aparatów nowej generacji tylko starych (jak np. rzeczona Praktica L2) gdzie całą elektronikę stanowić będzie to co wyjmę z kompaktu

DdruMmer napisał(a):Najbardziej zależy mi na możliwości korzystania z dobrodziejstw optyki lustrzankowej przy wykorzystaniu komponentów elektronicznych kompaktu.
Praw optyki nie przeskoczysz. Co z tego ze będziesz miał lustrzankowy obiektyw skoro materiał światłoczuły będzie nadal tą samą maciupką matrycą jakie montowane są w kompaktach. Zapewne chodziło Ci o lustrzankową małą głębie ostrości (ładny bokeh, silne rozmycie drugiego planu) - zapomnij. GO zależy w dużej mierze od wielkości materiału światłoczułego. Dlatego w kompaktach np. przy portrecie ciężko jest rozmyć tło nawet na ekwiwalencie 300 mm podczas, gdy lustrzankowy obiektyw już przy ogniskowej 50-70 mm ładnie rozmywa nawet na niezbyt jasnych przysłonach. O plastyce nie wspomne.
Podejrzewam, że jeśli nawet udałoby Ci się stworzyć takiego "mutanta" to jakość zdjęć pomimo najlepszego nawet obiektywu 35mm odbiegałaby daleko (na minus oczywiście) od wyjściowej, prosto z kompaktu.
(29-06-2009 09:47 PM)DdruMmer napisał(a): [ -> ]Nie chcę wykorzystywać do tego celu aparatów nowej generacji tylko starych (jak np. rzeczona Praktica L2) gdzie całą elektronikę stanowić będzie to co wyjmę z kompaktu 
To nieistotne.... jak stara to jest cyfrówka. Kiedyś też były procesory w aparatach i oprogramowanie (firmware). Pytanie kto Ci je przerobi? jest raczej retoryczne....
jesli wezmiesz cyfrowke i wywalisz z niej obiektyw i przylozysz szczelnie obiektyw z tej praktiki, to masz szanse cos uzyskac (cos, bo nei wiadomo czy zdolasz wyostrzyc nawet. robiac to w odwrotna strone mzoesz jedynie uzyc analoga jako nowa puszka na zawartosc elektroniki, ale z wybebeszonym wszystkim - nawet spustem migawki. co sie tyczy przyblizenia matrycy - pomysl dobry, ale czy obiektyw zdola wtedy wyostrzyc? nie mniej jednak powodzenia zycze.
Wybaczcie że odgrzewam starego kotleta ale też mnie żywo interesuje ten temat.
Umieszczenie matrycy:
Matryca musi być w tej płaszczyźnie co film w innym wypadku nie zgodzi się skala ostrości albo całkiem nie da się wyostrzyć. Trzeba więc szukać aparatu który ma tylną obudowę daleko od płaszczyzny filmu. Może coś z naświetlaniem daty w klapce?
Wielkość matrycy w stosunku do wielkości kadru filmu:
Matryca kompaktu jest kilkakrotnie mniejsza od klatki 24x36 więc do ogniskowej obiektywu trzeba by zastosować mnożnik (temat znany na przykład z matryc formatu APS gdzie ogniskową obiektywu trzeba mnożyć na przykład przez 1.4). W naszym przypadku ten mnożnik wynosił by 7 - 15 zależnie od wielkości matrycy czyli poczciwa standardowa pięćdziesiątka stała by się potężnym tele.
Wizjer optyczny przez pryzmat:
Trzeba by wyciągnąć matówkę i rysować na niej mały prostokąt ze skorygowanym kadrem lub zadowolić się celowaniem na LCD ale to może być trudne przy 500 mm. A z drugiej strony dobrze by było "wywalić" lustro żeby nie wywoływało drgań.
Kurz:
Przy takiej małej matryczce nawet ziarno kurzu powoduje dużą utratę jakości a utrzymanie jej w czystości w trakcie przeróbki i użytkowania było by trudne. Również uszczelnienie obudowy tak żeby pyły nie przenikały będzie ciężkie.
Wykorzystanie migawki:
Hm może by się udało gdyby dawca matrycy miał czas "b".
Połączenie elektroniki aparatu z elektroniką obiektywu:
Raczej niemożliwe w warunkach amatorskich. Zresztą raczej będziemy stosować stare manualne obiektywy ale gdyby ktoś wpadł na pomysł przerabiania aparatu i obiektywu z autofocusem to można go zachować z analoga.
Myślę, że żeby sobie bardziej uświadomić problemy związane z taką przeróbką warto najpierw przetestować zachowanie kamerki internetowej bez obiektywu umieszczonej w lustrzance. Podgląd na żywo na ekranie komputera ułatwi doświadczenia.
To ja kolejny raz odgrzeje temat. Ponieważ przeszło mi przez głowę zbudowanie takiej "pseudo lustrzanki cyfrowej". Jeśli chodzi o kwestię techniczną to znam podstawy optyki i myślę że z pomocą znajomych ze specjalności fotonicznej na moim wydziale dobrał bym gdzie umieścić matrycę i jaką soczewkę tam dodać żeby to działało optycznie. Martwi mnie tylko fakt że każdy obiektyw będzie miał mnożnik około 5-8x i tego się nie ominie, ale chodzi o kwestię edukacji ;P. Aparat cyfrowy -tzw. dawca ma chyba tryb bulb do 30s naświetlania, więc dały by radę stosować migawkę lustrzanki w tym czasie, choć pewne szumy były by generowane on wszelkiej elektroniki (jakoś się zaekranuje ładnie). Dam znać co z tego wyjdzie, czy mi się po drodze odechce

. Pozdrawiam